Lapisdurowy? To jaki to kolor? Czyli jakeśmy w Tatrach byli.

19-06-2022

Lapisdurowy to jaki to kolor ? – zapytał przewodnik tatrzański p. Szymek. Wicie, jak wygląda czerwony, no … to ten jest inny.

Ale od początku. Klasa III d P TE ( z niewielkim uzupełnieniem klasy II b TE ) pod przewodnictwem wytrawnego taternika p. W. Bubaka wyruszyła 13 dnia czerwca roku pańskiego 2022 w góry, w Tatry naturalnie. Tatry polskie – mówi p. Szymek – to stosunkowo mały obszar górski, ale swój pazur mają.  I rzeczywiście … już pierwszego dnia słoneczne przedpołudnie pod Gubałówką zmieniło się radykalnie w deszczowe popołudnie na Gubałówce. Co było robić? Jedynie wsiąść w wagon Tatrzańskiej Kolei Linowo – Terenowej i fru do dołu na Krupówki. Szczęśliwie zakwaterowanie w kościeliskim pensjonacie zrekompensowało nieco niefart niepogody pierwszego dnia, no i nie ma się co dziwić, wszak z balkonów widzieliśmy Giewont.

Drugiego dnia pogoda zmieniła się na lepsze, co prawda temperatura niekoniecznie zachęcała do wskoczenia w krótkie spodenki, ale w kontekście marszu, który nas czekał, nie można było narzekać. W końcu cel naszej wyprawy znajduje się na wysokości 1 624 metry n.p.m. Docieramy do Kuźnic, skąd           p. Szymek prowadzi nas malowniczym szlakiem do schroniska Murowaniec i dalej do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Uf! Sporo potu i trudu, ale widoki niezapomniane. Z powrotem zmieniamy nieco trasę, idziemy grzbietem przez Boczań, zaś w tle śpi rycerz Giewont, ogrzewany promieniami popołudniowego słońca.

No to jaki w końcu jest ten kolor lapisdurowy?  A kto go tam wie! W Tatrach pełno takich lingwistycznie ciekawych zakątków – mówi p. Szymek – Lapisdurowa Kazalnica, Bździochowe Korycisko, Zakfekwiona Siklawa, Maszynka do Mięsa… ej, wyobraźnia poetycka tatrzańskich miłośników języka ojczystego nie ma sobie równych. Nie bez powodu zatem Tatry od dawna przyciągały miłośników pióra.

Wreszcie przyszedł dzień trzeci, ostatni naszej tatrzańskiej przygody i oto nad Kominiarskim Wierchem pojawiło się słońce w pełnej krasie, temperatura gwałtownie poszybowała w górę, a my raz jeszcze ruszyliśmy w Tatry. Tym razem cel naszej wycieczki był nieco mniej ambitny – Dolina Małej Łąki. Położona w tzw. Tatrach Zachodnich uznawana za jedną z piękniejszych tatrzańskich dolin. Maria Steczkowska, jedna z pierwszych kobiet turystek w Tatrach, zachwycona widokami doliny tak pisała:

Jakoż wkrótce widok tak czarujący a niespodziany uderza oczy, że przez chwilę stoimy jakby w odurzeniu, nie mogąc pojąć, czy to, na co patrzymy jest tylko sennym złudzeniem, czy też rzeczywiście na łonie ciemnych lasów i skalistych turni wykwita jakby kwiat nadobny rozkoszna polana…”

Czy wszyscy uczestnicy naszej tatrzańskiej przygody mieli podobne odczucia? Tego nie wiem, ale jeśli w naszej pamięci pozostanie choć migawka z małołąckiej polany, skąpanej w czerwcowym słońcu, zielonej od traw i błękitnej od nieba, będzie to wspomnienie ogromne, jak Giewont, co nad Kościeliskiem stoi.

Z reporterskim pozdrowieniem
Janusz Papaj

Ilość odsłon: 626

wstecz

Kontakt



Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego

 ul. Promienna 65, 43-600 Jaworzno

 sekretariat@ckziu.jaworzno.pl

 32 76 29 100

Używamy ciasteczek. Czytaj więcej.