Ilość odsłon: 687, Kategorie: CKZiU, Promowane

W  górach panie, jak to w górach… czyli wycieczka klas 1aT6 i  1bT5 do Zakopanego

W górach panie, jak to w górach, przekładaniec, raz świeci, raz leje – mówi nasz przewodnik pan Andrzej. I rzeczywiście.

Pierwszego dnia naszej wyprawy, czyli w środę, słońce Podhala wita nas gorąco i promieniście. Zatem pobudzeni rześkością powietrza i widokiem ośnieżonych szczytów Tatr wyruszamy na pierwszą wysokogórską wyprawę. Zdobywamy z marszu, a jakże, nieprzystępny szczyt Gubałówki, no ale za to od strony Zębu. Szlak zdradliwy, najeżony spychaczami, koparkami i rozkopami drogowymi. Szczęśliwie docieramy na szczyt a tu czekają nas widoki Tater jak z pocztówki. Leżaki, słoneczko i … kanapki.

Dalsza część naszej wyprawy wiedzie meandrami Krupówek, Wielkiej Krokwi i kościółka na Jaszczurówce z cudownymi witrażami przez samego mistrza Stanisława Witkiewicza projektowanymi.

Wreszcie jednak lądujemy w naszym miejscu noclegowym , czyli w Domu Wczasowym Tatry w malowniczym Murzasichlu.

Hej! Pikne te góry – mówi nasz przewodnik pan Andrzej. Ale pogoda zmienna – dodaje. I rzeczywiście.

Drugiego dnia wyprawa do Morskiego Oka przynosi deszcz, ale i niezapomniane widoki jeziora wśród gór ukrytego. Zatem gorąca herbata z sokiem malinowym, obowiązkowa szarlotka w schronisku Morskie Oko i powrót … w deszczu niestety.

Ledwo jednak żeśmy do Domu Wczasowego Tatry w malowniczym Murzasichlu dotarli, to i słońce wyszło.

Przekładaniec panie – mówi nasz przewodnik pan Andrzej i idzie oglądać telewizję.

Tymczasem wieczorem czekają nas jeszcze kiełbaski  na ogniu smażone i gorąca, słodka herbata, zaś w tle łańcuch tatrzański ze świeżym śniegiem wśród promieni zachodzącego słońca.

Pięknie, że aż kicz – mówią, kiwając znacząco głowami , dziarscy opiekunowie naszej wyprawy p. Bartek i p. Romek.

Trzeciego dnia pakujemy graty i żegnamy się z Domem Wczasowym Tatry w malowniczym Murzasichlu. Udajemy się na naszą ostatnią wyprawę. Nie bez pewnych głosów  sprzeciwu ze strony niektórych członków wyprawy, wyruszamy wreszcie na Rusinową Polanę. Marsz przyjemny, podejście łagodne, a słońce nad głowami świeci przecudnie.

Normalnie panie, jak to w Tatrach, raz leje, raz świeci  – mówi nasz przewodnik pan Andrzej. Ale polana panie, zjawisko – dodaje. I rzeczywiście.

Na polanie cud tatrzańskiej przyrody rozgrywa się na żywo na naszych oczach w technikolorze. Soczyście zielona trawa, że aż by się chciało być baranem, a przed oczyma potęga Tatr prawie na wyciągnięcie ręki.

Widok, co w pamięci pozostaje na długo – mówi pan Andrzej, ale jest w tych słowach już pożegnanie. Wracamy.

Zakopiańska wyprawa klas I a T6 i I b T5 dobiega końca. Zostawiamy za sobą Tatry i wracamy do domu. Nasza część  „zakopianki” prawie pusta, z drugiej ruch z każdą minutą gęstnieje. Zaczyna się długi weekend. Dla nas jednak, jadących w drugą stronę, to jego koniec.

Z reporterskim pozdrowieniem
Janusz Papaj

wstecz

Kontakt



Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego

 ul. Promienna 65, 43-603 Jaworzno

 sekretariat@ckziu.jaworzno.pl

 32 76 29 100

Używamy ciasteczek. Czytaj więcej.