Ilość odsłon: 163, Kategorie: CKZiU, Promowane

W krainie góra – dół. Wycieczka rowerowa do Jerzmanowic

Jesienna wycieczka rowerowa do Jerzmanowic odbyła się w ramach Europejskiego Tygodnia Sportu. Skoro europejskiego – to powinno być trudniej. I rzeczywiście było!

Celem wyprawy była góra Grodzisko, będąca najwyższym wzniesieniem Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej i mająca 513 m n.p.m. Znajduje się ona w Jerzmanowicach, miejscowości położonej pomiędzy Olkuszem a Krakowem, znanej z tak zwanego incydentu jerzmanowickiego (zainteresowanych odsyłam do Wikipedii).

Wyruszyliśmy z jaworznickiego rynku około 7:30. Po ujechaniu niecałego kilometra pierwszy zgrzyt! Zerwany łańcuch! Dla jednego z uczestników to koniec wyprawy. Co będzie dalej – oto jest pytanie? Po drodze zbieramy kolejnych uczestników z Chrzanowa i Trzebini. Temperatura poniżej 10 stopni sprzyja szybkiej jeździe, dlatego w Czyżówce jesteśmy dość szybko. Teraz rozpoczną się podjazdy!

Pierwszy, do Płok, choć trudny, pokonujemy gładko bo sił jeszcze dużo. Miłym zaskoczeniem jest nowiutki asfalt w bukowym lesie, który zawiedzie nas do Lgoty. A z Lgoty na pazurki. To naprawdę cieszy! I w las, tym razem sosnowy, choć dukt leśny nazbyt kamienisty daje się we znaki. A kiedy pojawia się znów twarda nawierzchnia i pokonujemy kolejny podjazd, opromienieni słoneczną poświatą możemy podziwiać wspaniałe widoki, usiane wyspami skałek, gaików, łąk i pół Wyżyny Olkuskiej.

Zjeżdżamy do Racławic, ale żeby się tam znaleźć musimy pokonać kolejny podjazd sycąc wzrok widokiem skałki Powroźnikowa. A na górze foto i przez Racławice. Pogoda przez cały czas wycieczki była słoneczna, lecz pojawił się kolejny bohater – wiatr. A wiatr potrafi obrzydzić jazdę na rowerze! Na podjazdach było ciężej. Zmęczenie zaczęło dawać się we znaki. Od Przegini do Grodziska – trudny podjazd, szybki zjazd. Jerzmanowice i okolice są pod względem przyrodniczym przepiękne, lecz dla rowerzystów mogą być zabójcze i wszystkim dały popalić.

Na Grodzisku zasłużony odpoczynek i fantastyczne kształty skałek: Kapucyn, Słup, Soczewka i Skały 502. Nareszcie półmetek. Z powrotem ma być łatwiej.
Jeszcze jeden trudny podjazd i uzupełnienie zapasów w Jerzmanowicach. Ma być długi zjazd –hura! Kilka kilometrów odpoczynku dla nóg. To lubimy! Do Krzeszowic znowu hopki , a miało być łatwiej. Dojazd do Tenczynka po płaskim. Ile jeszcze? Podobno 33 km. Dalszą część trasy pokonujemy przez Puszczę Dulowską. Zmęczenie narasta wraz z przejechanymi kilometrami i choć teren równinny, to nie mamy szans na dojazd do Jaworzno na 15:00. Żegnamy kolegów z Trzebini i Chrzanowa, a my bocznymi drogami dojeżdżamy do Centrum na 16:00. Jest satysfakcja. Przejechaliśmy pętlę 112 kilometrową w niecałe 6 godzin jazdy, z prędkością około 20 km/h.

Po sportowym wysiłku warto przyznać sobie nagrodę. Niech żyje kebab!

PS Następna wycieczka na pewno będzie łatwiejsza. Nie europejska, lecz krajowa.

Do zobaczenia na trasie

Szybkie Koło z CKZiU

wstecz

Kontakt



Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego

 ul. Promienna 65, 43-603 Jaworzno

 sekretariat@ckziu.jaworzno.pl

 32 76 29 100

Używamy ciasteczek. Czytaj więcej.