W czwartek, 11 czerwca, klasa 2aT5 wybrała się na wycieczkę do Wrocławia.
Głównym celem naszej wycieczki była wizyta we wrocławskim zoo, najstarszym ogrodzie zoologicznym w Polsce. Po spokojnej i komfortowej podróży pociągiem udaliśmy się właśnie tam. Afrykarium urzekło nas od pierwszego wejrzenia. Jest to „okno” na wodny świat, które pozwala zanurzyć się w fascynującym pięknie natury. Spacer szklanym tunelem, gdy nad naszymi głowami pływały ogromne żółwie i płaszczki, spowodował, że poczuliśmy się, jak na dnie oceanu. Zwiedzanie kolejnych wybiegów przypominało ekscytującą podróż przez kontynenty.
Zupełnie inny, pełen wyciszenia, charakter miał kolejny punkt naszego programu – spacer po Ogrodzie Japońskim, który przeniósł nas prosto do serca azjatyckiej kultury i filozofii.
Dowiedzieliśmy się, że w tym miejscu nic nie jest przypadkowe. Każda ścieżka, ułożenie kamieni oraz precyzyjnie przycięte drzewa mają swoje głębokie znaczenie i symbolizują harmonię między człowiekiem a naturą. Spacer krętymi alejkami wśród orientalnej roślinności, mostków i kaskad wodnych, chociaż zakłócony niewielkimi opadami deszczu, uzmysłowił nam, jak wielkie znaczenie w japońskiej kulturze odgrywa harmonia oraz symbolika natury.
Po kontakcie z przyrodą w zoo i Ogrodzie Japońskim nadszedł czas na spotkanie z architekturą w sercu Wrocławia, czyli na wrocławskim Rynku, gdzie- mijając ulicznych artystów, kawiarniane ogródki i rzesze innych turystów- poczuliśmy wyjątkowy klimat ulic tętniących życiem. Po tak intensywnym dniu, oczekiwał nas „Kotlet schabowy- lokal, w którym zjedliśmy pyszny obiad.
Nasza wycieczka trzymała w napięciu do samego końca. Dosłownie w ostatniej minucie spaceru, tuż przed wrocławskim dworcem, dopadła nas gwałtowna ulewa. Chociaż na dworzec weszliśmy całkowicie przemoczeni, nikomu nie popsuło to humoru. Przyjęliśmy po prostu, że Wrocław nie chciał nas wypuścić bez rzęsistych braw od samej natury. Ulewa pokazała nam, że na szkolnej wycieczce trzeba być przygotowanym na wszystko-nawet na tak widowiskowy koniec.
Żebyśmy przypadkiem zbyt szybko nie wyschli, nasz pociąg postanowił dać nam dodatkowy czas na peronie. Na szczęście, gdy już zaczynaliśmy rozważać powrót do domu wpław, wyczekiwany spóźniony skład w końcu nadjechał i bezpiecznie przygarnął naszą przemoczoną ekipę do ciepłego wnętrza.
Ilość odsłon: 126


